
Published in Industry Insights
Walka o oznaczenia mięsa warta miliard dolarów zaostrza się w Stanach Zjednoczonych
Nowe badanie branżowe w USA wskazuje, że przywrócenie obowiązkowych oznaczeń kraju pochodzenia wołowiny i wieprzowiny kosztowałoby ponad 1 miliard dolarów rocznie, ale hodowcy bydła twierdzą, że te wyliczenia są mylące.

Martina Osmak
Director of Marketing
W Stanach Zjednoczonych ponownie znalazł się w centrum uwagi długo trwający spór. Dotyczy on tego, czy wołowina i wieprzowina sprzedawane w amerykańskich sklepach muszą mieć oznaczenie kraju pochodzenia mięsa. Ta debata ma znaczenie dla handlowców mięsem na całym świecie, ponieważ może zmienić sposób traktowania importowanego mięsa po jego wejściu na rynek USA.
O co chodzi w zasadach etykietowania
Obowiązkowe oznaczenie kraju pochodzenia, często skracane do mCOOL, to zasada, która zmusza sprzedawców detalicznych do informowania kupujących, gdzie zwierzę się urodziło, gdzie było hodowane i gdzie zostało ubite. W Stanach Zjednoczonych ta zasada nadal dotyczy wielu produktów spożywczych, w tym drobiu, jagnięciny, ryb, skorupiaków, owoców, warzyw i niektórych orzechów.
Wołowina i wieprzowina są wyjątkiem. Kongres USA usunął oba te gatunki mięsa z zasad mCOOL pod koniec 2015 roku. Zmiana nastąpiła po sporze handlowym, w którym Meksyk i Kanada argumentowały, że etykiety stanowią nieuczciwą barierę w handlu, a Światowa Organizacja Handlu orzekła przeciwko Stanom Zjednoczonym.
Od początku 2026 roku władze USA wprowadziły zamiast tego dobrowolne oznaczenie „Product of USA”. Etykiety tej można używać wyłącznie w przypadku mięsa ze zwierząt urodzonych, hodowanych i przetworzonych w Stanach Zjednoczonych.
Nowe badanie wycenia pomysł bardzo wysoko
Pod koniec lipca 2026 roku organizacja Meat Institute, grupa branżowa reprezentująca dużych amerykańskich przetwórców mięsa, opublikowała analizę ekonomiczną. Badanie zostało przygotowane przez firmę Decision Innovation Solutions i opierało się na danych rynkowych z lat 2021–2025.
Badanie wskazuje, że przywrócenie obowiązkowych etykiet dla wołowiny i wieprzowiny byłoby kosztowne. Najważniejsze liczby to:
Około 1,02 miliarda dolarów kosztów w pierwszym roku, z czego około 721 milionów przypada na wołowinę, a 296 milionów na wieprzowinę.
Około 4,8 miliarda dolarów w ciągu pięciu lat i około 10,1 miliarda dolarów w ciągu dziesięciu lat, przy czym wołowina stanowi około 70% całości.
Dodatkowe koszty dla kupujących rzędu około 835 milionów dolarów rocznie za wołowinę i 284 milionów dolarów rocznie za wieprzowinę, co dodaje ponad 1,1 miliarda dolarów do rocznych rachunków za żywność.
Większość pieniędzy pochłonęłaby bieżąca działalność, taka jak prowadzenie dokumentacji, oddzielne przechowywanie produktów, etykietowanie, śledzenie i kontrola zgodności z przepisami. Badanie wskazuje, że najsilniej dotkniętą częścią łańcucha byłaby sprzedaż detaliczna wołowiny. Szczególnym problemem jest mięso mielone, ponieważ często miesza się w nim importowaną chudą wołowinę z krajowymi przycinkami, aby uzyskać odpowiedni poziom tłuszczu. W 2025 roku mięso mielone stanowiło prawie połowę całej wołowiny spożywanej w kraju.
Dyrektor generalna Meat Institute, Julie Anna Potts, stwierdziła, że przepis podniósłby ceny żywności w trudnym okresie. Zwróciła uwagę, że zakłady uboju wołowiny już teraz są pod presją, ponieważ pogłowie bydła w USA jest najmniejsze od 75 lat, co doprowadziło do rekordowo wysokich cen bydła.
Hodowcy bydła ostro się sprzeciwiają
Nie wszyscy akceptują to badanie. Organizacja R-CALF USA, reprezentująca wielu amerykańskich producentów bydła, określiła raport jako stronniczy i niewiarygodny.
Dyrektor generalny R-CALF, Bill Bullard, argumentował, że badanie opiera się na starych modelach ekonomicznych, z których jeden ma około 17 lat, a drugi ponad dekadę, a następnie dostosowuje je o inflację. Powiedział, że raport sam przyznaje, iż jego parametry kosztowe mogą być nieaktualne.
Bullard zakwestionował także konkretne założenia, takie jak liczba sztuk bydła o „mieszanym pochodzeniu” wykorzystana w obliczeniach, która, jak stwierdził, nie została odpowiednio wyjaśniona. Zwrócił uwagę, że mCOOL faktycznie obowiązywało w odniesieniu do wołowiny w latach 2013–2015, więc realne koszty z tego okresu można zmierzyć, zamiast je szacować. Jego zdaniem koszty te były niewielkie w porównaniu z korzyściami dla producentów i konsumentów.
R-CALF chce, aby Kongres przywrócił obowiązkowe etykietowanie wołowiny w kolejnej Farm Bill, dużym pakiecie przepisów dotyczących rolnictwa w USA, który jest obecnie omawiany.
Dlaczego globalni handlowcy mięsem powinni się temu przyglądać
To historia ze Stanów Zjednoczonych, ale jej skutki sięgają daleko poza granice USA. Importowana wołowina stanowi obecnie rosnącą część tego, co jedzą Amerykanie, a dostawcy z takich krajów jak Kanada, Meksyk, Brazylia i Australia sprzedają swoje produkty na rynku amerykańskim.
Jeśli obowiązkowe etykiety wrócą, eksporterzy i amerykańskie zakłady przetwórcze prawdopodobnie będą musieli oddzielnie przechowywać mięso importowane i krajowe oraz dokumentować każdy etap. Może to oznaczać dodatkowe koszty i biurokrację dla wszystkich, którzy wysyłają wołowinę lub wieprzowinę do Stanów Zjednoczonych.
Oto na co kupujący i sprzedający mogą zwracać uwagę w nadchodzących miesiącach:
Czy obowiązkowe etykietowanie zostanie dodane do Farm Bill, który obecnie przechodzi przez Kongres USA.
Jakiekolwiek nowe zasady dotyczące produktów mieszanych, takich jak mięso mielone.
Czy partnerzy handlowi ponownie zgłoszą zastrzeżenia, tak jak wcześniej uczyniły to Meksyk i Kanada.
Na razie prawo się nie zmieniło. Dobrowolna etykieta „Product of USA” pozostaje jedynym obowiązującym oznaczeniem pochodzenia dla wołowiny i wieprzowiny, a obie strony wciąż bardzo różnią się w ocenie tego, ile naprawdę kosztowałyby obowiązkowe etykiety.