
Published in Product Information
Poczta pantoflowa, poświadczona notarialnie.
O ocenach firm w MeatBorsa, od zweryfikowanego tradera do zweryfikowanego tradera, i o starożytnej sztuce rozpoznawania, kto jest wypłacalny

Jordan Angelov
VP Products
Zanim pojawiło się ubezpieczenie kredytu kupieckiego, zanim pojawił się faktoring, zanim nastał uprzejmy postrach w postaci monitującego listu, istniał jeden instrument finansowy, który rządził całym handlem mięsem, a był nim cicho zadawany na skraju targu pytajnik: czy on jest wypłacalny? Odpowiedź — przekazywana przy kawie, przy papierosie albo w otwartych drzwiach chłodni ciężarówki — była pierwotnym ratingiem kredytowym. Plotka, innymi słowy. Była szybka, darmowa i trafna odrobinę częściej niż rzut monetą, co przez kilka tysięcy lat było najlepszą dostępną technologią.
Internet miał to naprawić, a zamiast tego zrobił coś dziwniejszego: sprawił, że reputacja stała się jednocześnie obfita i bezwartościowa. Każdy może dziś ocenić cokolwiek. Restauracja może zostać zniszczona przez człowieka, który nigdy w niej nie jadł; hotel może dostać pięć gwiazdek od armii kont, które urodziły się wczoraj, a znikną do czwartku. Współczesna recenzja ma całą głośność plotki, ale żadnej jej odpowiedzialności, bo dawna targowa plotka zawsze miała dołączoną twarz, a ta twarz musiała się znowu pokazać w następny wtorek.
Dlatego gdy budowaliśmy system ocen w MeatBorsa, wróciliśmy na targ — i założyliśmy na drzwi dwie bramki.
Pierwszą bramką jest tożsamość. Tylko zweryfikowane firmy mogą wystawiać oceny. Jeśli nie udowodniłeś, że naprawdę jesteś podmiotem stojącym za kontem — ceremoniałem, który, jak stali czytelnicy wiedzą, kosztuje całe jedno euro — nie dostajesz do ręki długopisu. Opinie są darmowe; podpisy nie.
Drugą bramką jest własna skóra w grze. Zweryfikowana firma może ocenić inną zweryfikowaną firmę tylko wtedy, gdy rzeczywiście z nią robiła interesy. Nie ma tu recenzji z przejazdu, nie ma wyroków od widzów na trybunach. Każda ocena na platformie jest śladem po realnej transakcji — ciężarówce, która ruszyła, fakturze, która istniała, dwóch stronach, które między zaliczką a dostawą dowiedziały się dokładnie, z czego ta druga jest zrobiona. To różnica między krytykiem restauracyjnym a facetem, który krzyczy o restauracji z drugiej strony ulicy.
To, co powstaje z tego, transakcja po transakcji, to coś, czego branża tak naprawdę nigdy nie miała: reputacja, która podróżuje. Na starych halach targowych twoje dobre imię było potężne, ale lokalne — wyparowywało kilka miasteczek za obwodnicą, a każdy nowy region oznaczał zaczynanie całej gospodarki uścisku dłoni od zera. Na MeatBorsa kontrahent w innym kraju, który nigdy cię nie spotkał, może zobaczyć, do jakich wniosków doszli ci, którzy cię naprawdę poznali. Twoje wtorki, że tak powiem, są teraz widoczne z zagranicy.
Nic z tego nie zastępuje osądu i nie ma takiego zamiaru. Nadal będziesz dzwonić, nadal będziesz wypytywać, nadal będziesz ufać przeczuciu w żołądku, które utrzymało cię wypłacalnym przez tyle lat. Ale następnym razem, gdy będziesz rozważać pierwszą transakcję z nieznaną nazwą, pytanie zadawane na skraju targu będzie miało pisemną odpowiedź, podpisaną przez ludzi, którzy zapłacili swoje euro i wysłali swoje palety.
Czy on jest wypłacalny? Zapytaj tych, którzy naprawdę by wiedzieli. Zostawili notatkę.