Kradzieże żywego inwentarza stają się zorganizowane: od 233 sztuk bydła w Niemczech po skradzione stado gwiazdy telewizyjnej

Published in Industry Insights

Kradzieże żywego inwentarza stają się zorganizowane: od 233 sztuk bydła w Niemczech po skradzione stado gwiazdy telewizyjnej

Dwie zupełnie różne kradzieże – seria obejmująca 233 sztuki bydła we wschodnich Niemczech oraz 11 owiec skradzionych z farmy Jeremy’ego Clarksona w Anglii – wskazują na ten sam trend: przy utrzymującej się wysokiej wartości zwierząt hodowlanych, żywy inwentarz stał się celem zorganizowanej przestępczości.

Profile picture of Martina Osmak

Martina Osmak

Director of Marketing

Przez lata bezpieczeństwo gospodarstw koncentrowało się głównie na chorobach, bioasekuracji i dobrostanie zwierząt. Teraz w całej Europie narasta inne zagrożenie. Same zwierzęta stały się łupem. Dwie ostatnie kradzieże, na bardzo różną skalę, pokazują, jak poważny stał się ten problem.

Dwie kradzieże, jeden niepokojący wzorzec

We wschodnich Niemczech całe stada znikają z gospodarstw w ciągu kilku tygodni. W Anglii złodzieje ukradli część stada z jednej z najsłynniejszych farm w kraju. Jeden przypadek wygląda na działalność zorganizowanej przestępczości na skalę przemysłową. Drugi przypomina mniejszy, lokalny napad. Razem stawiają przed każdym uczestnikiem handlu żywym inwentarzem to samo pytanie: kiedy kradzież zwierząt przestaje być wiejską uciążliwością, a zaczyna być biznesem?

Niemcy: całe stada znikają w jedną noc

Niemiecki kraj związkowy Brandenburgia stał się ogniskiem kradzieży bydła na dużą skalę. Od marca 2026 roku policja w regionie odnotowała cztery potwierdzone przypadki, w których zniknęły łącznie 233 sztuki, a straty oszacowano na około 337 000 euro.

Poszczególne przypadki pokazują, jak zuchwali stali się złodzieje. Euronews opisało kilka przykładów z Brandenburgii:

  • W Raddusch rolnik odkrył, że jego stado 48 sztuk bydła zniknęło z pastwiska, co oznaczało stratę około 75 000 euro.

  • W okolicach Herzberg dwa tygodnie wcześniej skradziono 74 sztuki bydła, a na miejscu pozostały ślady ciężarówki.

  • W Falkenberg złodzieje podjechali, jak przypuszczają śledczy, 40-tonowym ciągnikiem siodłowym pod stodołę i załadowali 69 młodych jałówek.

Policja uważa, że za kradzieżami stoją zawodowe, zorganizowane gangi. Napady odbywają się nocą. Aby ukryć pochodzenie zwierząt, kolczyki są usuwane lub podmieniane na podrobione, a w niektórych przypadkach najwyraźniej użyto środków uspokajających, by zwierzęta zachowywały się spokojnie podczas załadunku.

Ponieważ inwentarz w Niemczech jest centralnie rejestrowany, śledczy podejrzewają, że wiele skradzionych zwierząt trafia do krajów Europy Wschodniej lub poza Unię Europejską, ukryte w zamkniętych ciężarówkach, które nie mają licencji na przewóz żywego inwentarza. W odpowiedzi Brandenburgia powołała specjalną jednostkę dochodzeniową i nasiliła kontrole transportów zwierząt.

Anglia: nawet słynne stado nie jest bezpieczne

Drugi przypadek jest mniejszy, ale trafił na pierwsze strony gazet ze względu na to, kogo dotknął. Jeremy Clarkson, prezenter telewizyjny stojący za Diddly Squat Farm w Chadlington w hrabstwie Oxfordshire, odkrył, że skradziono mu 11 owiec rasy EasyCare. Zorientował się dopiero, gdy przeliczył stado i znalazł 16 z 27 swoich zwierząt.

Policja uważa, że do kradzieży doszło podczas nocnego napadu w ciągu poprzednich dziesięciu dni. Zwierzęta są warte na rynku ponad 2000 funtów. Sprawę bada policja Thames Valley Police, nikt nie został zatrzymany, a Clarkson miał dla złodziei jasny komunikat: oddajcie je.

Historia odbiła się szerokim echem, bo pokazała, że kradzież inwentarza może dotknąć każdą farmę, dużą lub małą, znaną lub nie.

Dlaczego żywy inwentarz stał się celem

Wspólnym mianownikiem są pieniądze. Wartość żywego inwentarza utrzymuje się na wysokim poziomie w dużej części Europy, więc ciężarówka pełna bydła czy przyczepa owiec oznacza dziś poważny zarobek.

Szczególnie atrakcyjne dla złodziei są zwierzęta hodowlane. Często są efektem wielu lat starannej selekcji genetycznej i dużych nakładów, a ich zastąpienie bywa znacznie trudniejsze niż samo odzyskanie ceny rynkowej. Kradzież zwierząt jest też częścią szerszego wzrostu tego, co dziś nazywa się „przestępczością rolną”, obejmującą m.in. kradzieże drogiego sprzętu i jednostek GPS z ciągników.

Co mogą zrobić właściciele i handlowcy

Nie ma jednego prostego rozwiązania, ale są rozsądne kroki. W Niemczech, Irlandii i Zjednoczonym Królestwie rolnicy sięgają po technologie i prowadzenie ewidencji, by chronić swoje stada i handel.

  • Poprawa bezpieczeństwa w gospodarstwie dzięki kamerom, lepszemu oświetleniu budynków i podwórza oraz sieciom ostrzegania tworzonym wspólnie z sąsiadami.

  • Prowadzenie jasnej, aktualnej dokumentacji zwierząt i ich identyfikatorów, aby kradzież można było szybko zgłosić i śledzić.

  • Przy zakupie sprawdzanie pochodzenia i historii własności zwierząt oraz ostrożność wobec ofert, przy których nie da się ustalić, skąd pochodzi inwentarz.

  • Preferowanie kanałów handlowych, w których tożsamość sprzedawcy, własność i dokumenty są udokumentowane i zweryfikowane.

Silna identyfikowalność i potwierdzona własność nie powstrzymają każdej kradzieży. Utrudniają jednak sprzedaż skradzionych zwierząt i dają uczciwym nabywcom większą pewność, że inwentarz, za który płacą, rzeczywiście jest legalnie na sprzedaż. Gdy złodzieje coraz lepiej się organizują, najlepszą obroną branży jest być zorganizowaną jeszcze lepiej.

Źródła

Kradzieże żywego inwentarza stają się zorganizowane: od 233 sztuk bydła w Niemczech po skradzione stado gwiazdy telewizyjnej | MeatBorsa Aktualności